Startuj z nami | Dodaj do ulubionych | POCZTA
Piątek 29 Sierpnia 2014 Imieniny: Beaty, Racibora, Sabiny     osób on-line [3]


Ta piękna roślina o niebieskich, małych kwiatkach rośnie niemal wszędzie. Tu na zdjęciu gdzieś w okolicy góry Chełmiec.
fot. M. Szafirski

infoEXPRESS









poznaj SUDETY

wstecz strona główna
3 Grudnia 2005, 09:27 | Aktualności

Mikrokosmos w naszym Davos - Dolnośląskie ślady Krzysztofa Kieślowskiego

Twórca „Amatora”, „Dekalogu” i „Trzech kolorów” dzieciństwo spędził w Sokołowsku. Tu oglądał pierwsze filmy przez dziurę w dachu kina. I pluł na widownię, ze złości, że nie może sobie pozwolić na bilet.
Krzysztof Kieślowski był także przez chwilę uczniem szkoły pożarniczej we Wrocławiu. Po latach wrócił tu, by zrealizować w operze „Personel”, z krawcami szyjącymi kostiumy do „Rigoletta”.
Żeby zarobić na chleb, nakręcił kilka filmów reklamowych o kopalni miedzi w Lubinie. Powstał też dokument o dyrektorze fabryki w Świdnicy, który próbował przeciwstawić się mafijnej partyjnej organizacji w zakładzie. Jednak ani Lubin, ani Wrocław czy Świdnica nie miały na niego takiego wpływu, jak maleńkie Sokołowsko.
Duże zwierzę: Rodzina ze strony ojca pochodziła z Wołynia, matka wychowała się w Bydgoszczy. Roman Kieślowski i Barbara Szonert pobrali się w Warszawie, na początku września 1939 r. Tam też, 27 czerwca 1941 r., przyszedł na świat Krzysztof. Rok później rozpoczęła się trwająca kilka lat tułaczka rodziny. Z Warszawy przez tereny dzisiejszej Ukrainy i Białorusi, górnośląskie Strzemieszyce, gdzie przyszła na świat siostra Krzysztofa – Ewa, opolskie Głubczyce, aż po dolnośląskie Sokołowsko.


Co zachowało się z tej podróży? Poczucie wykorzenienia, o którym później opowiadał. I migawki z pogranicza snu i jawy. Jak wspomnienie z górskich Gorczyc – z 1946 lub 1947 r.
„Chodziłem wtedy do przedszkola i pamiętam bardzo dobrze, że szedłem z mamą” – wspominał po latach w autobiografii „O sobie”. – „Z naprzeciwka wyszedł słoń. Minął nas i poszedł dalej. (...) Pamiętam tę scenę doskonale i pamiętam wyraz oczu tego słonia (...) Jestem przekonany, że to się zdarzyło, choć mama twierdziła, że tak nigdy nie było”. Ta scena wróciła, ze zmianą jej ogromnego bohatera, w filmie „Duże zwierzę” według scenariusza Kieślowskiego i w reżyserii Jerzego Stuhra. Tyle że tam ulicami małego miasteczka spacerował wielbłąd.

Kino w kawałkach
Do Sokołowska Kieślowscy trafili w 1951 r.. Roman Kieślowski był kuracjuszem sanatorium, na którym wzorowano budowę słynnego Davos. Później znaleźli tu z Barbarą pracę i służbowe mieszkanie – najpierw przy ul. Słonecznej 3, potem przy Głównej 22. To miejsce stało się najdłuższym przystankiem w podróży – mimo że rodzina jeszcze kilkakrotnie się przeprowadzała, a Krzysztof skończył podstawówkę w pobliskim Mieroszowie, to Sokołowsko było dla niego stałym punktem odniesienia.
To był – mimo finansowych problemów – beztroski czas dla Krzysztofa i jego siostry. Jak nie wystarczało na cukierki, można było sprzedać znalezione w krzakach butelki po kuracjuszach i już było na słodycze. Czas wypraw do lasu. Wagarów pod pozorami opieki nad skarżącą się na ból brzucha siostrą (wystarczyło, by za rodzicami zamknęły się drzwi, choroba mijała jak ręką odjął i oboje szli na narty). I rodzącej się fascynacji kinem. Na bilety brakowało pieniędzy, więc filmy oglądało się przez wentylator umieszczony na dachu domu kultury. Sęk w tym, że można było zobaczyć zaledwie kawałek ekranu – nogę, rękę albo głowę aktora. „Przez te otwory świetnie się pluło na kinową publiczność. Robiliśmy to prawdopodobnie z zazdrości. Byliśmy wściekli, że oni mogą wejść do kina, a my nie”.
Malutka, licząca kilkuset mieszkańców miejscowość miała jeszcze jedną zaletę – żyło się tam daleko od polityki. „Był nauczyciel. Był kierowca autobusu, jeżdżący do większego miasteczka raz czy dwa razy dziennie. I to wszystko. Był oczywiście jakiś dyrektor sanatorium, który może nawet był partyjny, ale ja nie pamiętam, czy go widziałem. Wcale na przykład nie pamiętam, gdzie byłem, gdy umarł Stalin. Nic mnie to nie obchodziło. Nawet nie wiem, czy wiedziałem, że umarł. Pewnie nie”.

Mundurowy uraz
W 1955 r. Kieślowski skończył szkołę podstawową. Na świadectwie miał same dobre oceny, ale nie myślał o dalszej nauce. „Uważałem, że wiem wszystko, co mi jest potrzebne, jak każdy prawie człowiek w tym wieku” – tłumaczył potem. Jego idolem był niejaki Skowron, palacz w jednej z sanatoryjnych kotłowni. Nieźle zarabiał, miał sporo wolnego czasu. Kieślowski chciał być taki jak on. To, że tak się nie stało, zawdzięcza rodzicom – ojciec umieścił buntownika w szkole pożarniczej we Wrocławiu. Krzysztof wytrzymał w niej kilka miesięcy. Pozostał mu trwały uraz do mundurów, regulaminów i gwizdków.
Kiedy kilka lat później upomniało się o niego wojsko, robił wszystko, by uniknąć służby. Dostał odroczenie z powodu niedowagi. Rok później, po miesiącach intensywnego odchudzania, znów stawił się na komisji. Miał pecha – waga była zepsuta. Postanowił udawać wariata – lekarzom z zamkniętego ośrodka, przez kilka dni, po osiem godzin dziennie, opowiadał, jak reperuje kontakt i sprząta piwnicę.
Diagnoza brzmiała: „schizophrenia duplex”, co mogło oznaczać, że mając karabin w ręku, zabije oficera. Dostał kategorię D – niezdolny do służby nawet podczas wojny.

Podróże sentymentalne
Potem spędził rok w liceum wieczorowym w Wałbrzychu. Po latach wspominał, że nic mu tak nie smakowało, jak mielony na wałbrzyskim dworcu. I pewnie skończyłby tę szkołę, gdyby nie jeden z profesorów – widząc jego oceny z chemii, zawyrokował, że lepiej żeby został strażakiem. Na takie dictum uczeń wyszedł z klasy i więcej nie wrócił. Trzecie podejście okazało się trafione – Kieślowski wyjechał do Warszawy, do nieistniejącego już Liceum Technik Teatralnych.
Do Sokołowska, do rodziców, jeździł wielokrotnie, aż do roku 1960, kiedy zmarł Roman Kieślowski. Potem matka reżysera przeprowadziła się do Warszawy i kontakt z miejscowością się urwał. Ale nie na zawsze. „Potem bardzo dużo jeździłem, szukając tych miejsc” – wspominał twórca „Przypadku”. – „Planowałem, żeby spotkać się z tymi ludźmi, a gdy już do nich dojeżdżałem, ochota mi przechodziła. Oglądałem te miejsca i wracałem. Wydawało mi się, że to jest coś miłego, przyjść, zobaczyć człowieka, którego się nie widziało trzydzieści czy czterdzieści lat. Zobaczyć jak wygląda, kim jest. To są całkowicie inne światy, ale właśnie dlatego tak ciekawe. Mówi się o tym, co słychać, co się zdarzyło. Ale po kilku takich spotkaniach z kolegami, straciłem ochotę. Prawdę mówiąc, było mi trochę wstyd. Mnie się dosyć dobrze powodzi, jeżdżę dobrym samochodem. Przyjeżdżałem w miejsca, gdzie były rudery, widziałem biedne dzieci, biednych ludzi. Pewnie miałem trochę szczęścia. Raz czy dwa w życiu i to wszystko. Oni akurat nie mieli. Dla mnie to jest wstyd”.
Do miasteczka wrócił w 1973 r. – zrealizował tam „Prześwietlenie”, dokument o ludziach chorujących na gruźlicę. Mieszkańcy Sokołowska nie zapomnieli o Kieślowskim. Po jego śmierci, kilkakrotnie odbywały się w tym miasteczku spotkania filozoficzno-filmowe, połączone z pokazami filmów reżysera. Ostatnie – rok temu. •

Magda Piekarska - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

źródło wiadomości | http://walbrzych.naszemiasto.pl


Przeczytany [911] Dodaj komentarz


KOMENTARZE:
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja portalu Twoje Sudety nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Redakcja portalu zastrzega, że w komentarzach i opiniach nie mogą znaleźć się treści reklamujące przedsiębiorców, ich działalność lub oferowane przez nich towary i usługi; nie mogą się też znaleźć treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające zasady współżycia społecznego, naruszające prawa Redakcji lub innych osób - w przypadku pojawienia sie takich opinii będą one przeredagowane, ich treść skrócona lub usunięta.




Nie Przegap!
OGŁOSZENIA


S O N D A
Czy otwarcie Aqua-Zdroju w Wałbrzychu będzie strzałem w 10?
TAK
NIE
NIE WIEM
głosów: [37] opinii: [0]

Wiadomości // region

:: Wałbrzych wśród najbardziej oszczędnych samorządów w Polsce
Wałbrzych znalazł się wśród miast grodzkich, w których wydatki na administrację są najniższe. Ranking sporządziła redakcja pisma Samorządu Terytorialnego "Wspólnota". Wałbrzych uplasował się na 13 pozycji. (w Polsce jest 66 miast na prawach powiatu).

:: Czy w dzielnicy Gaj powstanie instalacja do przetwarzania odpadów komunalnych?
Od kilku tygodni mieszkańcy dzielnic Gaj zbierają podpisy, które mają zablokować planowaną w ich sąsiedztwie budowę instalacji do przetwarzania odpadów. Gmina Wałbrzych, która ma być inwestorem, mówi o konieczności takiej budowy i zapewnia o jej bezpieczeństwie dla ludzi i środowiska.

:: Stowarzyszenie Młodzi Demokraci szykuje wyprawki szkolne
Młodzi Demokraci w całym kraju zainicjowali akcję „PODARUJ ZESZYT”. Wałbrzyskie Stowarzyszenie również przyłączyło się do tej szczytnej inicjatywy.

:: Konkurs dla Pracodawców
Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zaprasza Pracodawców do wzięcia udziału w konkursie mającym na celu tworzenie dobrego klimatu dla rodzin w Polsce.
Do udziału w konkursie zaproszone są firmy i instytucje, które funkcjonują na rynku przynajmniej 12 miesięcy przed dniem zgłoszenia w sektorach prywatnym i publicznym oraz organizacje pozarządowe działające w Polsce. Mogą wziąć w nim udział firmy i instytucje, które zatrudniają pracowników na podstawie umowy o pracę.

:: Najpiękniej Ukwiecone Miasto
Kamienna Góra bierze udział w plebiscycie Terra Flower Power – Najpiękniej Ukwiecone Miasto w Polsce. Prezentacja zdjęć dekoracji kwiatowych z naszego miasta znajduje się TUTAJ, a głosować można za pośrednictwem facebooka do 31 sierpnia.


Archiwum

Szukaj w newsach:
Szukaj po czasie emisji:
Sierpień 2014
Po Wt Sr Cz Pi So Ni
123
456 7 8910
11121314151617
18 19 2021222324
25 26 27 28 293031


Copyright Twoje Sudety © 2004 | Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie lub jakiekolwiek inne powielanie i wykorzystywanie wszelkich materiałów zamieszczonych w serwisie - bez zgody redakcji - wzbronione. Kontakt: redakcja@twoje-sudety.pl
Kontakt w sprawie reklam na serwisie

polityka oczami kobiet - bank zdjęć - doradca biznesowy play - karpacz atrakcje - ebok pgnig - szkolenie bhp wrocław