Startuj z nami | Dodaj do ulubionych | POCZTA
Piątek 27 Marca 2015 Imieniny: Ernesta, Jana, Marka     osób on-line [3]


Sikorka modra - Paruscaerules - to niebiesko-żółty, pospolity ptak parkowo-leśny. Jest niewybradny, żywi się zarówno nasionami jak i owadami. Na zdjęciu obserwująca otoczenie sikorka, siedząca nieopodal swojej dziupli, w której z pewnością ma małe...
fot. M. Szafirski

infoEXPRESS









poznaj SUDETY

wstecz strona główna
3 Grudnia 2005, 09:27 | Aktualności

Mikrokosmos w naszym Davos - Dolnośląskie ślady Krzysztofa Kieślowskiego

Twórca „Amatora”, „Dekalogu” i „Trzech kolorów” dzieciństwo spędził w Sokołowsku. Tu oglądał pierwsze filmy przez dziurę w dachu kina. I pluł na widownię, ze złości, że nie może sobie pozwolić na bilet.
Krzysztof Kieślowski był także przez chwilę uczniem szkoły pożarniczej we Wrocławiu. Po latach wrócił tu, by zrealizować w operze „Personel”, z krawcami szyjącymi kostiumy do „Rigoletta”.
Żeby zarobić na chleb, nakręcił kilka filmów reklamowych o kopalni miedzi w Lubinie. Powstał też dokument o dyrektorze fabryki w Świdnicy, który próbował przeciwstawić się mafijnej partyjnej organizacji w zakładzie. Jednak ani Lubin, ani Wrocław czy Świdnica nie miały na niego takiego wpływu, jak maleńkie Sokołowsko.
Duże zwierzę: Rodzina ze strony ojca pochodziła z Wołynia, matka wychowała się w Bydgoszczy. Roman Kieślowski i Barbara Szonert pobrali się w Warszawie, na początku września 1939 r. Tam też, 27 czerwca 1941 r., przyszedł na świat Krzysztof. Rok później rozpoczęła się trwająca kilka lat tułaczka rodziny. Z Warszawy przez tereny dzisiejszej Ukrainy i Białorusi, górnośląskie Strzemieszyce, gdzie przyszła na świat siostra Krzysztofa – Ewa, opolskie Głubczyce, aż po dolnośląskie Sokołowsko.


Co zachowało się z tej podróży? Poczucie wykorzenienia, o którym później opowiadał. I migawki z pogranicza snu i jawy. Jak wspomnienie z górskich Gorczyc – z 1946 lub 1947 r.
„Chodziłem wtedy do przedszkola i pamiętam bardzo dobrze, że szedłem z mamą” – wspominał po latach w autobiografii „O sobie”. – „Z naprzeciwka wyszedł słoń. Minął nas i poszedł dalej. (...) Pamiętam tę scenę doskonale i pamiętam wyraz oczu tego słonia (...) Jestem przekonany, że to się zdarzyło, choć mama twierdziła, że tak nigdy nie było”. Ta scena wróciła, ze zmianą jej ogromnego bohatera, w filmie „Duże zwierzę” według scenariusza Kieślowskiego i w reżyserii Jerzego Stuhra. Tyle że tam ulicami małego miasteczka spacerował wielbłąd.

Kino w kawałkach
Do Sokołowska Kieślowscy trafili w 1951 r.. Roman Kieślowski był kuracjuszem sanatorium, na którym wzorowano budowę słynnego Davos. Później znaleźli tu z Barbarą pracę i służbowe mieszkanie – najpierw przy ul. Słonecznej 3, potem przy Głównej 22. To miejsce stało się najdłuższym przystankiem w podróży – mimo że rodzina jeszcze kilkakrotnie się przeprowadzała, a Krzysztof skończył podstawówkę w pobliskim Mieroszowie, to Sokołowsko było dla niego stałym punktem odniesienia.
To był – mimo finansowych problemów – beztroski czas dla Krzysztofa i jego siostry. Jak nie wystarczało na cukierki, można było sprzedać znalezione w krzakach butelki po kuracjuszach i już było na słodycze. Czas wypraw do lasu. Wagarów pod pozorami opieki nad skarżącą się na ból brzucha siostrą (wystarczyło, by za rodzicami zamknęły się drzwi, choroba mijała jak ręką odjął i oboje szli na narty). I rodzącej się fascynacji kinem. Na bilety brakowało pieniędzy, więc filmy oglądało się przez wentylator umieszczony na dachu domu kultury. Sęk w tym, że można było zobaczyć zaledwie kawałek ekranu – nogę, rękę albo głowę aktora. „Przez te otwory świetnie się pluło na kinową publiczność. Robiliśmy to prawdopodobnie z zazdrości. Byliśmy wściekli, że oni mogą wejść do kina, a my nie”.
Malutka, licząca kilkuset mieszkańców miejscowość miała jeszcze jedną zaletę – żyło się tam daleko od polityki. „Był nauczyciel. Był kierowca autobusu, jeżdżący do większego miasteczka raz czy dwa razy dziennie. I to wszystko. Był oczywiście jakiś dyrektor sanatorium, który może nawet był partyjny, ale ja nie pamiętam, czy go widziałem. Wcale na przykład nie pamiętam, gdzie byłem, gdy umarł Stalin. Nic mnie to nie obchodziło. Nawet nie wiem, czy wiedziałem, że umarł. Pewnie nie”.

Mundurowy uraz
W 1955 r. Kieślowski skończył szkołę podstawową. Na świadectwie miał same dobre oceny, ale nie myślał o dalszej nauce. „Uważałem, że wiem wszystko, co mi jest potrzebne, jak każdy prawie człowiek w tym wieku” – tłumaczył potem. Jego idolem był niejaki Skowron, palacz w jednej z sanatoryjnych kotłowni. Nieźle zarabiał, miał sporo wolnego czasu. Kieślowski chciał być taki jak on. To, że tak się nie stało, zawdzięcza rodzicom – ojciec umieścił buntownika w szkole pożarniczej we Wrocławiu. Krzysztof wytrzymał w niej kilka miesięcy. Pozostał mu trwały uraz do mundurów, regulaminów i gwizdków.
Kiedy kilka lat później upomniało się o niego wojsko, robił wszystko, by uniknąć służby. Dostał odroczenie z powodu niedowagi. Rok później, po miesiącach intensywnego odchudzania, znów stawił się na komisji. Miał pecha – waga była zepsuta. Postanowił udawać wariata – lekarzom z zamkniętego ośrodka, przez kilka dni, po osiem godzin dziennie, opowiadał, jak reperuje kontakt i sprząta piwnicę.
Diagnoza brzmiała: „schizophrenia duplex”, co mogło oznaczać, że mając karabin w ręku, zabije oficera. Dostał kategorię D – niezdolny do służby nawet podczas wojny.

Podróże sentymentalne
Potem spędził rok w liceum wieczorowym w Wałbrzychu. Po latach wspominał, że nic mu tak nie smakowało, jak mielony na wałbrzyskim dworcu. I pewnie skończyłby tę szkołę, gdyby nie jeden z profesorów – widząc jego oceny z chemii, zawyrokował, że lepiej żeby został strażakiem. Na takie dictum uczeń wyszedł z klasy i więcej nie wrócił. Trzecie podejście okazało się trafione – Kieślowski wyjechał do Warszawy, do nieistniejącego już Liceum Technik Teatralnych.
Do Sokołowska, do rodziców, jeździł wielokrotnie, aż do roku 1960, kiedy zmarł Roman Kieślowski. Potem matka reżysera przeprowadziła się do Warszawy i kontakt z miejscowością się urwał. Ale nie na zawsze. „Potem bardzo dużo jeździłem, szukając tych miejsc” – wspominał twórca „Przypadku”. – „Planowałem, żeby spotkać się z tymi ludźmi, a gdy już do nich dojeżdżałem, ochota mi przechodziła. Oglądałem te miejsca i wracałem. Wydawało mi się, że to jest coś miłego, przyjść, zobaczyć człowieka, którego się nie widziało trzydzieści czy czterdzieści lat. Zobaczyć jak wygląda, kim jest. To są całkowicie inne światy, ale właśnie dlatego tak ciekawe. Mówi się o tym, co słychać, co się zdarzyło. Ale po kilku takich spotkaniach z kolegami, straciłem ochotę. Prawdę mówiąc, było mi trochę wstyd. Mnie się dosyć dobrze powodzi, jeżdżę dobrym samochodem. Przyjeżdżałem w miejsca, gdzie były rudery, widziałem biedne dzieci, biednych ludzi. Pewnie miałem trochę szczęścia. Raz czy dwa w życiu i to wszystko. Oni akurat nie mieli. Dla mnie to jest wstyd”.
Do miasteczka wrócił w 1973 r. – zrealizował tam „Prześwietlenie”, dokument o ludziach chorujących na gruźlicę. Mieszkańcy Sokołowska nie zapomnieli o Kieślowskim. Po jego śmierci, kilkakrotnie odbywały się w tym miasteczku spotkania filozoficzno-filmowe, połączone z pokazami filmów reżysera. Ostatnie – rok temu. •

Magda Piekarska - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

źródło wiadomości | http://walbrzych.naszemiasto.pl


Przeczytany [1094] Dodaj komentarz


KOMENTARZE:
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja portalu Twoje Sudety nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Redakcja portalu zastrzega, że w komentarzach i opiniach nie mogą znaleźć się treści reklamujące przedsiębiorców, ich działalność lub oferowane przez nich towary i usługi; nie mogą się też znaleźć treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwie, naruszające zasady współżycia społecznego, naruszające prawa Redakcji lub innych osób - w przypadku pojawienia sie takich opinii będą one przeredagowane, ich treść skrócona lub usunięta.




Nie Przegap!
OGŁOSZENIA


S O N D A
Czy otwarcie Aqua-Zdroju w Wałbrzychu będzie strzałem w 10?
TAK
NIE
NIE WIEM
głosów: [60] opinii: [0]

Wiadomości // region

:: NOWA SZANSA - nowy projekt dla osób do 25 roku życia
Osoby bezrobotne, które nie ukończyły 25 roku życia mają możliwość przystąpienia do nowego realizowanego przez Powiatowy Urząd Pracy w Wałbrzychu projektu pn. „Nowa szansa”.

:: FUNDACJA IM. ELŻBIETY MARII URBAŃSKIEJ ZAPRASZA DO WSPÓŁPRACY PRZY MIĘDZYNARODOWYM PROJEKCIE BRAVE KIDS 2015 W WAŁBRZYCHU
Brave Kids to unikatowe wydarzenie o zasięgu międzynarodowym, prezentujące rzadkie, ginące tradycje z całego świata. To spotkanie młodych odważnych ludzi, którzy mówią o tym skąd pochodzą, jakie są ich wartości, obyczaje, kultura i duchowe dziedzictwo.

:: Stara Kopalnia zaprasza na wystawę ceramiki unikatowej
Stara Kopalnia serdecznie zaprasza na wystawę ceramiki unikatowej udostępnioną bezpłatnie do zwiedzania od poniedziałku do piątku w godz. 8:00-16:00. Wystawa w Centrum Ceramiki Unikatowej Starej Kopalni to niepowtarzalna okazja kontaktu z najciekawszymi pracami autorstwa twórców z całego świata, stanowiącymi owoc wieloletnich plenerów ceramicznych realizowanych w Wałbrzychu.

:: Rusza Akademia DP - szkolenia eksperckie dla członków związku
Rusza Akademia Dolnośląskich Pracodawców. Jest to inicjatywa, w której członkowie Dolnośląskich Pracodawców oraz najlepsi eksperci z branży dzielą się swą specjalistyczną wiedzą. Projekt skierowany jest do wszystkich firm członkowskich zrzeszonych w Związku.

:: Pół miliona dla Zamku Książ
500 tysięcy złotych dofinansowania przyznało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Gminie Wałbrzych na remont dachu skrzydła południowego i zachodniego.


Archiwum

Szukaj w newsach:
Szukaj po czasie emisji:
Marzec 2015
Po Wt Sr Cz Pi So Ni
1
23 4 5678
9101112131415
16 17 1819202122
23 242526272829
3031


Copyright Twoje Sudety © 2004 | Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie lub jakiekolwiek inne powielanie i wykorzystywanie wszelkich materiałów zamieszczonych w serwisie - bez zgody redakcji - wzbronione. Kontakt: redakcja@twoje-sudety.pl
Kontakt w sprawie reklam na serwisie

polityka oczami kobiet - doradca biznesowy play - wesele Dzierżoniów - wesela Wałbrzych